crash test

Crash test motocykla w PIMOT – daje do myślenia

W sobotę podczas pikniku promującego bezpieczeństwo na drogach odbył się crash test motocykla. Symulacja wypadku przy wydawałoby się niewielkiej prędkości 50 km/h robi piorunujące wrażenie.

Mimo kiepskiej pogody, jaka byłą w sobotę w Warszawie, na sam crash test przybyło sporo zainteresowanych. W końcu niecodziennie można przekonać się i to na szczęście nie na własnej skórze, jak wygląda wypadek. Symulacja pokazywała typową sytuację z naszych dróg, czyli zajechanie motocykliście drogi kiedy jednoślad jedzie z przepisową prędkością około 50 km/h. Wypadek wyglądał bardzo realistycznie i brutalnie.

Ochotnikiem, który zasiadł za sterami motocykla był manekin „Edward”, który nie jedno już w swoim życiu przeżył. Patrząc jednak na efekty zderzenie normalny motocyklista byłby, co najmniej, bardzo poważnie pokiereszowany, o ile miałby bardzo dużo szczęścia. Najprawdopodobniej taki wypadek zakończyłby się śmiercią kierowcy jednośladu… W momencie uderzenia w szybę samochodu przeciążenie działające na głowę manekina miało wartość 400G! Nogi i ręce prawdziwego motocyklisty po takim zderzeniu byłby połamane.

Przypomnijmy, że symulacja miała miejsce przy prędkości zaledwie około 50 km/h, czyli wartości jaką, powiedzmy sobie szczerze, zwykle znacznie się przekracza. Daje do myślenia prawda?

Sobotni test został wykonany w ramach akcji ZDM „Załóż odblaski” , która jest skierowana do motocyklistów  i przy współpracy Fundacji Jednym Śladem.

Oprócz samego crash testu podczas pikniku związanego z bezpieczeństwem na terenach Przemysłowego Instytutu Motoryzacji można było również przyjrzeć się jak wykonane są manekiny do takich testów, sprawdzić swój refleks czy sprawdzić, co dzieje się podczas wypadku w symulatorze dachowania.Zachęcamy do dokładnego obejrzenia galerii zdjęć z wydarzenia filmiku pokazującego zderzenie w zwolnionym tempie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.